Jeśli to nie bawełna, to co?

Większość z nas nigdy nie zastanawia się, czym tak naprawdę są podpaski i tampony. Zwykle w pośpiechu wrzucamy do koszyka w sklepie to, co jest aktualnie jest na półce i znamy od długich lat. Do tego, silny marketing popularych marek w mediach, głównie TV, sprawia, że wydaje nam się, że nic innego w kwestii higieny intymnej dla kobiet właściwie nie istnieje poza tym, co widzimy w reklamach. Przywiązujemy się do jednej marki podpasek/tamponów, którą kiedyś w potrzebie podrzucila nam mama lub przyjaciołka. Nie bierzemy nawet pod uwagę, by zmienić je na inne. Bo po co? Są białe, czyli tak, jak bawełna powinna wyglądać. Spełniają swoją funkcję – nie przeciekają, pachną, mają ładne opakowania. Do tego łatwo je zlokalizować w sklepie, gdzie leżą od lat na tej samej półce. A na koniec przystępna cena!

Mało która z nas jest na tyle dociekliwa, by przyjrzeć się na dłużej opisom na opakowaniu. Może zwróciłoby naszą uwagę to, że nie znajdziemy ŻADNEJ informacji na temat składu produktu! ŻADNEJ informacji o sposobie produkcji! Nic. Może już dawno zapaliłaby się czerwona lampka w naszych głowach? Może zrobiłybyśmy własne śledztwo, które ujawniłoby, że globalnie pozyskiwana bawełna jest strasznie zanieczyszczona, bo do jej produkcji używane są ogromne ilości pestycydów, a następnie jest wybielana chlorem, który pozwala producentom uzyskać śnieżnobiały kolor tych produktów. Na koniec są sztucznie aromatyzowane (inaczej poczułybyśmy chlor) i barwione (wzorki na podpaskach). Dowiedziałybyśmy się również, że tampony powstają z mieszanki syntetycznych włókien, takich jak rayon i poliester. I mówimy tu o produktach, które, tak jak to jest z tamponami, wkładamy do środka, bezpośrednio do naszego ciała, które mają bezpośredni kontakt ze śluzówką. Wiadome jest, że śluzówka pochwy, dokładnie tak samo, jak śluzówka jamy ustnej, chłonie zawartość ukrytych związków jak gabka!

Jak to się dzieje, że nie wiemy, czym tak naprawdę są tampony i podpaski? Otóż EMA, czyli Europejska Agencja ds. Leków, nie wymaga od producentów tamponów i pozostałych artykułów higieny intymnej podawania składów ich produktów. I ten fakt legislacyjny sprawia, że nie mamy możliwości sprawdzić, jaki jest skład produktu. Przecież powinno być całkiem naturalne, że każdy produkt, który kupujemy ma etykietę z dokładnym składem. I tak jest. Ale nie w przypadku tamponów i podpasek! Czy inaczej informacja, o tym, że tampony lub podpaski wykonano w całości z bawełny musiałby być ukrywana przez producenta? Logicznie myśląc-NIE. Więc co ukrywają producenci podpasek i tamponów przed milionami konsumentek?

Czy jest rozwiązanie? Tak. Na szczęście dla nas są producenci, choć wciąż nieliczni, którzy dostarczają kobietom produkty dla nas czyste biologicznie i bezpieczne. I w tym przypadku, na opakowaniach tamponów i podpasek znajdziemy jawną informację o składzie produktu i jest to zawsze 100% bawełny organicznej pochodzącej z plantacji o specjalnym ekologicznym nadzorze.

Zastanówmy się nad tym głęboko. Około 10 000 sztuk podpasek i tamponów zużyje w ciągu życia każda z nas. Przeanalizujmy swoje nawyki zakupowe. Jeśli czytamy etykiety i analizujemy składy produktów żywnościowych, ważne dla nas jest to, gdzie i jak rośnie marchewka i cebula, które pływają w rosole-nie inaczej powinno być w sprawie wyboru produktów higieny intymnej. Oczywiście, ktoś powie: używam tyle lat i jakoś nic się nie dzieje! Czy nie to samo jest z żywnością? Przecież nie umieramy po jednym  niezdrowym posiłku. Niestety kumulowanie się przez długie lata przyjmowanej chemii z różnych zródeł- żywnością, absorbowanej z kosmetyków, tamponów, podpasek, czy nawet z powietrza nie jest obojętne dla naszego organizmu. Z tym każdy powinien się zgodzić.

kobiety z LadyLuna